wtorek, 30 czerwca 2015

Nagradzaj się

         Karta ta pojawia się wtedy kiedy dużo dajemy od siebie i niewiele dostajemy w zamian.

Równowaga dawania i przyjmowania jest niezbędna dla utrzymania stałego wysokiego poziomu energii, nastroju i motywacji. Tak mówi Doreen Virtue opisując tę kartę. Co to oznacza w praktyce? Jeżeli należysz do grona ludzi, którzy więcej dają innym, niż od nich oczekują to oznacza, że twoja energia jest wtedy bardzo niska. 

Poczucie straty odczuwasz jako smutek, niezadowolenie i brak chęci do dalszego działania. Co musisz zrobić aby tę energię wyrównać i podnieść poziom samozadowolenia? Coś dobrego dla siebie. Kup sobie coś o czym od dawna marzysz, bez poczucia winy. Weź sobie wolne w pracy i zrób coś na co nigdy nie masz czasu. Żeby ci tylko nie przyszło do głowy aby w ten dzień myć okna lub robić porządki.

Idź do kosmetyczki albo do kina na bajkę lub komedię romantyczną - jeżeli to jest twoim marzeniem. Przeczytaj ciekawą książkę i nie przejmuj się tym, że pranie jest nie wyprasowane. Nie myśl nawet tym, że miałaś pomóc córce posprzątać jej mieszkanie. Zadzwoń i powiedz, że nie możesz oderwać się od interesującej lektury i jeżeli chcesz, umów się z nią na inny termin. Jeżeli cię kocha na pewno zrozumie. A ty czytaj i ciesz się z tych chwil, które są tylko twoje. 

Ładuj akumulatory i podnoś poziom własnej energii. Nagradzaj się, ucz się bycia dobrą dla siebie, a ja ci gwarantuję, że jeżeli odpoczniesz, poczujesz taką siłę, że będziesz mogła przenosić góry. Jeżeli oczywiście będziesz tego chciała :). 

Najważniejsza jest jednak świadomość, że to co robisz dla innych jest tylko zależne od ciebie. Żeby więc nie zakłócać swojej energii i nie mieć poczucia, że wszyscy cię nieustannie wykorzystują, pilnuj by zachować równowagę dawania i przyjmowania. 

Może twoi bliscy nie będą z tego na początku zadowoleni, ale kiedy zobaczą jak kwitniesz radosna, odpuszczą na pewno i uszanują twoje potrzeby bycia niezależną. To znaczy osobą, samodzielnie zarządzającą swoim czasem, a nie wykorzystywaną.


niedziela, 28 czerwca 2015

Nocna wizyta

         Wieczór już nastał, pora późna i kobieta do snu się już układała. Spokojna o swoje życie dostatnie, spokojna o dobra zebrane. 

Wtem pukanie do drzwi, delikatne ale stanowcze rozległo się w domu całym, lecz ona go zbagatelizowała i już w sen upragniony zapadała gdy nagle pukanie znowu usłyszała. Czy wszystko w tym domu mam robić sama? Zadała to pytanie i już przed drzwiami stała. Kto tam?  - spytała, lecz żadnej odpowiedzi nie usłyszała. Kto tam? I już miała kobieta udać się na spoczynek gdy głos zza drzwi usłyszała: To ja Archaii Przemiany. Jestem strudzona, otwórz drzwi i pozwól mi odpocząć. Kobieta stała jak słup soli, bo nigdy nikomu nie pomogła w niedoli. Dlaczego mam otwierać drzwi obcej kobiecie i wpuszczać ją w nocy do domu – zapytała rzeczowo kobieta, bo taka już była. 

Jestem Lady Amethyst i znasz mnie dobrze bo ciągle z Tobą rozmawiam jak masz jakiś problem. Kobieta już się na dobre zaciekawiła co tamta za drzwiami do niej mówiła. Otworzyła drzwi i doznała olśnienia. Zna tę kobietę przecież z widzenia. A raczej ze snów swoich,  natarczywych. To Ty? Kobieta tak gościa przywitała. Tak to ja, Archaii Przemian do Ciebie zawitałam. Piękna Lady cała w fioletach spowita, weszła do domu w którym prawie co noc w snach kobiety przebywa. 

Poszła do salonu zupełnie nie proszona, zasiadła w fotelu i czeka na poczęstunek, bo jakoś poczuła się spragniona. Lecz tamta jakby prośby Lady Amethyst nie usłyszała. Mów z czym przyszłaś, bo noc jest krótka, a mnie czeka wczesna pobudka. Chcę być piękna i wypoczęta bo dzień mnie czeka ważny i nie mam czasu na pogaduszki do rana. Dobrze, misję mam spełnić względem Ciebie. Chcę abyś zaczęła postrzegać różne zjawiska jako znaki z niebios, które pomogą zmienić Ci Twoje życie na lepsze i głębsze.  Zaraz, przepraszam – kobieta Aniołowi przerwała – Ja jestem z życia mego zadowolona i żadna zmiana nie jest mi potrzebna. Jak to nie? Przecież każdego ranka drżysz, byś wszystkiego co masz nie zmarnowała. Chociaż raz posłuchaj dobrej rady abyś później nie żałowała. 

Lady Amethyst spojrzała jak jej słowa na upór kobiety podziałały. Jeżeli nie posłuchasz mojej rady, możesz lawinę złych zdarzeń na siebie ściągnąć, więc myśl teraz szybko i wybieraj: czy dobrobyt czy bieda do życia Ci jest potrzebna? Kobieta w głowie myśl taką usłyszała: Mam wiele do stracenia, posłucham więc tego co ona mówi.  Zamilkła, usiadła obok Anioła i już była do wysłuchania tych rad gotowa. To, co teraz w głowie usłyszałaś to była intuicja, która Cię przed nieszczęściem uchroniła i do rozmowy ze mną skłoniła. Intuicję masz ogromną, mądrość z niej płynie wielka, ale Ty jej nie słuchasz, bo zagłusza ją schemat przez Twoich rodziców zakodowany: „Na niczym się nie znasz, do niczego się nie nadajesz i nie próbuj mi robić na złość, bo na dwór cię wygnam, Zostaniesz sama i zginiesz marnie przez wszystkich zapomniana” - tak ciągle mówiła do niej Mama.

Musisz się pozbyć tego wzorca, który Twoja Matka Ci zakodowała i nie myśl, że tylko twardy człowiek, bezwzględny i czujny do granic, może mieć wszystko. A jak już to ma, to nie odda tego już za nic. Musisz zauważać ludzi, którzy chcą dzielić swoje życie z Tobą, bo to jest skarb największy i bogactwo Twoje. Oni są przy Tobie bo wiedzą, że pod płaszczem bezwzględności dobroć jest i miękkie serce. To tylko przestarzały schemat trzyma je w okowach złego. Kobieta łzy ukradkiem ociera i dalej słucha. Anioł widzi, że intuicja działa i że serce kobiety bije w rytmie miłości. 

Aby poznać swoje przeznaczenie musisz poznać własne cienie. Egoizm, pychę i dumę. Kiedy się pozbędziesz tych przywar, będziesz mogła dostrzec coś, co już od dawna czeka, abyś to odkryła i zrealizowała. Archanioł Metadron wzywa Cię do tego, byś odkryła rzeczy o których nikt jeszcze nie myślał, byś zdobyła góry jakich nikt jeszcze nie zdobył i żebyś spełniła marzenie swoje, które uszczęśliwi jeszcze wiele kobiet. Myśl, działaj i uwierz w swoje dary, bo intuicja to Twój największy skarb, który Ci niebiosa dały. 

Nikogo już nie krzywdź, bo krzywda ta, kiedyś wróci do Ciebie i życie Twe przewróci do góry nogami. Zmiany, to pewnik jedyny na świecie, a Ty je śmiało wprowadzaj i ciesz się życiem. Szanuj rodzinę, pielęgnuj przyjaźnie. Sukces jest Twoim przeznaczeniem i nie pozwól byś w samotności go świętować musiała. Jeżeli nie przestaniesz pychą karmić swoje Ego, zostaniesz sama i przez wszystkich zapomniana, tak jak przepowiadała Ci Twoja Mama. 

Świt zalał pokój swoim blaskiem i kobietę jej mąż zastał łzami całą zalaną. Usiadł obok i ze strachem spytał: odejdziesz jednak z tym...panem? Ona spojrzała zdziwiona i wstydem onieśmielona. Mąż wiedział o jej zakazanym kochaniu, a mimo to był z nią i nie myślał o rozstaniu. Intuicja jej podpowiedziała i od razu co ma robić sama zdecydowała. 

Naprawi całe zło, które wokół siebie rozsiała. 
Będzie żyła szczęśliwie wbrew temu, co mówiła jej Mama.

Obraz Lilianna Lilu Lazarska 






sobota, 27 czerwca 2015

Błaganie o miłość

         Usłyszałam w radio przepiękną balladę Stinga  Practical Arrangement. Zainteresował mnie ten utwór, który w wolnym tłumaczeniu brzmi tak:

Mieszkać pod jednym dachem
Mieć zawsze dokąd wrócić
Możemy spać osobno
Ja mogę się nauczyć

Ale możemy się umówić
I zawrzeć pewien pakt
Może nauczysz się mnie kochać
Z biegiem lat

Pewnie nie taką miłość
wymarzyłaś sobie w snach
Lecz może pokochasz mnie
Za jakiś czas

Ileż miłości jest w tych słowach. Czy istnieje większe poświęcenie od tego, żeby żyć pod jednym dachem z kimś kto nas nie kocha? I tu nasuwa się pytanie – Czy warto się tak poświęcać? Czy warto wzdychać do kogoś, kto wyraźnie nie odwzajemnia naszych uczuć? 

Są na ten temat podzielone zdania. Jedni mówią, że jeżeli jesteś wytrwała, jeżeli dostatecznie długo czekasz, może spotkać cię nagroda. Może - ale wcale nie musi. Tęsknimy więc, wzdychamy i czekamy...na co? Moim zdaniem na gorszy moment w życiu naszego obiektu westchnień, na cień nadziei, że oto my, wreszcie zasługujemy na miłość, zaufanie i dozgonną wdzięczność. Czasami się opłaca, a czasami nie. Jak to w życiu bywa.

I tu kolejne pytanie - ryzykujemy, czy nie? Poświęcamy swój czas i uwagę czy nie? Odsuwamy się na boczny tor, czy stajemy na drodze do szczęścia naszego obiektu uwielbienia, nieustannie mu przypominając, że jesteśmy, kochamy i czekamy. Jak na mój gust to trochę za dużo pytań, za dużo niewiadomych. Wszystkiego za dużo. 

"Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz". Kiedy miłość zagości w twoim sercu, są motylki w brzuchu, ukradkowe spojrzenia, pierwszy, przypadkowy dotyk dłoni, pierwszy nieporadny pocałunek, i wreszcie...ten pierwszy raz, taki niespodziewany, spontaniczny i trochę szalony. Warto poczekać na takie doznania, warto być cierpliwym i poczekać na miłość odwzajemnioną. Przy kochanej osobie możesz być sobą, nie musisz udawać, nie musisz niczego udowadniać i robić niczego wbrew sobie. Wystarczy że jesteś. 

A co jeżeli masz naturę zdobywcy? A co jeżeli jesteś wytrwała i konsekwentna i nic ale to nic cię nie zniechęci? Wtedy masz problem, bo osoba która znalazła się na twoim celowniku, może się poczuć mało komfortowo, ba, nawet może się poczuć osaczona, a to moim zdaniem nie rokuje dobrze. Uporządkujmy więc: Najlepiej jest kochać z wzajemnością, a jeżeli z jakiegoś powodu jest to nie możliwe, uzbrój się w cierpliwość, towarzysz ukochanej osobie, wspieraj ją, pomagaj i czekaj.  Na co?  Może na odpowiedni moment, może na to, że któregoś dnia stanie się cud...? 
Życie uczy nas cierpliwości i pokory. Pozwól nieść się życiu, ciesz się z tego co masz i proś o więcej. Nikt nie zna sposobu na chorobę, zwaną miłością nieodwzajemnioną.

A oto afirmacje do codziennego powtarzania:

Kocham i jestem kochana, a miłość jest dla mnie bezpieczna.
Jestem w cudownym i spełnionym związku z osobą, która mnie bardzo kocha.



niedziela, 21 czerwca 2015

LISTY DO MARII (4)

O ASERTYWNOŚCI.  
Czyli jak być kobietą w średnim wieku i nie zwariować.

Jestem kobietą w średnim wieku. Co to znaczy? Jest to taki wiek w którym oczekują od nas pomocy i dzieci i rodzice. Oczywiście jednocześnie. Tylko siła i asertywność ratuje nas od zagłady. Siła stawianego oporu i słowo „nie” wypowiedziane w porę. Wiem, wiem powiesz: „jesteś jeszcze młoda, dasz radę”, ale co jeżeli nie daję rady? Mam się stać wyrodną córką czy matką?

Jeżeli będę spełniać wszystkie zachcianki lub jak kto woli - obowiązki, wobec matki czy teściowej, to ile zostanie mi sił dla wnucząt? Jeszcze gorzej jest wtedy, gdy masz grono przyjaciół albo swoją pasję, która zabiera ci wiele cennego czasu, który powinnaś poświęcić rodzinie. To czy powinnaś - to druga rzecz.  
Wobec tego, może najpierw określę swoje potrzeby, marzenia i obowiązki. 

Pomagać trzeba ale dopiero w takiej kolejności jak zapisałam. Moje potrzeby: chcę się rozwijać, a więc muszę czytać, szkolić się i praktykować. Marzenia: pisać, bo to przynosi mi radość i spełnienie. Obowiązki: hm, zastanawiam się od czego zacząć, bo jest ich wiele, może nawet zbyt wiele. Zakupy, gotowanie, sprzątanie, pranie i prasowanie, odkurzanie, mycie okien. Zakupy z mamą, zakupy dla teściowej. Zabawa z wnuczkiem, rozmowa z wnuczką. Boże, gdzie tu czas na pasję i marzenia?! 

Muszę się stać asertywna - powiedziałam do mojej Mamy. „A cóż to za słowo? Nie pasuje do naszej rzeczywistości. To jakiś wymysł cywilizacji. Za naszych czasów nikt nie musiał być asertywny, każdy znał swoje obowiązki i wszystko funkcjonowało jak w szwajcarskim zegarku. Był czas na wszystko, a pamiętaj, że wtedy nie było pieluch jednorazowych, zupek dla dzieci w słoiczkach ani pralek automatycznych. Nie mieliśmy samochodów, telefonów komórkowych, ba, nawet stacjonarnych telefonów było jak na lekarstwo. Nikt nie śpieszył się, nie popędzał dzieci, ani nie pracował tyle godzin. Mieliśmy mniej, ale byliśmy szczęśliwsi. Telewizję oglądaliśmy sporadycznie, a komputer to już chyba wynalazek diabła...”. 

W tym momencie uznałam, że pora przerwać mojej rodzicielce te wywody. Mamo, postępu przecież nie zahamujesz. „Może i nie, ale będę żyła po swojemu, wolniej i spokojniej i tobie też tak radzę". No widzisz, jesteś asertywna, jasno wyrażasz swoje potrzeby, jesteś szczera i konsekwentna. Moja mama chwilę się zastanowiła i powiedziała: „jeżeli to jest ta asertywność, to w porządku, jestem za. Kobiety, które pracowały, miały tyle samo obowiązków co i te, które były w domu. Ciężka praca na dwóch etatach, a tu mąż mówił do żony:  skoro chciałaś pracować to teraz masz. 
I dalej czytał gazetę, kiedy ona zmywała po późnym obiedzie. 

Kobiety wyzwolone, które spełniały się zawodowo, były postrzegane jako egoistki, bo kobieta nie mogła mieć zbyt wiele czasu dla siebie. Teraz jest inaczej, kobiety się uczą, pracują, awansują, dobrze zarabiają. Małżonkowie dzielą obowiązki między sobą bo są partnerami. To po co komu ta asertywność? Wolę się w to nie wgłębiać. Dyskusja o asertywności zaprowadziła nas donikąd. Jeżeli chcę być asertywna, ktoś na tym ucierpi - mąż, dzieci albo rodzice. To jakie jest wyjście? Muszę być zorganizowana, energiczna, elastyczna, pobłażliwa dla siebie, bo jeżeli chcę więcej pisać to będę mniej prasować, rzadziej myć okna, mniej spać lub zrezygnuję z miłych spotkań z przyjaciółmi. 

A może jasno określę swoje potrzeby i przedstawię swój punkt widzenia. Będę szczera wobec siebie i innych. Tak też uznałam, droga Mario. Ta dyskusja stała się dla mnie kolejną okazją do rozwoju osobistego i duchowego. 

Dla pewności poproszę Anioły o odwagę i przewodnictwo.



LISTY DO MARII (3)

Z czego się cieszę każdego dnia

         „Radość jest najwyższą energią. To magiczne poczucie, że wszystko jest możliwe. Jej źródłem jest wdzięczność za dary, które niesie za sobą każdy moment. Przyciąga i tworzy obecne i przyszłe chwile na najwyższym poziomie.” – to cytat z Kart Przesłania Aniołów dr. Doreen Virtue.

Jakby cały świat należał do Ciebie, jakbyś dostała w prezencie złotą rybkę gotową spełnić Twoje życzenia (oczywiście wszystkie, a nie tylko trzy) - tak masz się czuć. To jest okazywanie wdzięczności. Za co? Za dar życia. Za to, że wszystko możesz osiągnąć i za to, że możesz zmienić swoje życie na interesujące i budujące. 

Ktoś powie: „ale teraz są ciężkie czasy, już nie zarabiamy tak dużo i tak łatwo, z czego się więc cieszyć?”. Z dobrobytu, który nas otacza, a dobrobyt to nie tylko pieniądze, ale i więcej czasu dla siebie i dla rodziny i ciekawi ludzie, których spotykamy na swej drodze. To przyjaciele zawsze gotowi Ci pomóc i wiara w to, że wszystko możesz zmienić. Jeżeli tylko zechcesz. 

Marzenia - to Twoje największe bogactwo.Tak samo jak zdrowie, które pozwoli Ci je spełnić i miłość, która Cię uskrzydla, a czekanie na wielką miłość też może być radosne. Jeżeli chcesz sprawdzić, czy masz z czego się cieszyć, czy jesteś szczęśliwa, załóż sobie zeszyt „Szczęśliwych Chwil” i zapisuj w nim codziennie, raz na kilka dni, a nawet co jakiś czas, to co przydarzyło ci się miłego na przykład: 

Załatwiłam w urzędzie ważną sprawę w atmosferze zrozumienia i szacunku.
Spotkałam się z przyjaciółkami i spędziłam miły wieczór.
Mąż podziękował mi za dobry obiad.
Dostałam premię lub podwyżkę. 
Odwiedziłam chorą koleżankę w szpitalu.
Sąsiadka zrobiła mi zakupy kiedy byłam przeziębiona. 
Mój pies przywitał mnie radośnie (albo kot pomruczał przyjaźnie). 
Zakochałam się ze wzajemnością...

Zobacz, jakie życie jest piękne! Cieszę się, że moi przyjaciele są ze sobą już tyle lat i ciągle się lubią. Moja rozwiedziona przyjaciółka jest również szczęśliwa. Zapytasz czy rozwód może być powodem do szczęścia? Ja uważam, że tak, jeżeli życie razem było piekłem, to wyzwolenie się z tego piekła jest szczęściem. 

Moja wnuczka dzisiaj powiedziała, że mnie kocha, a wnuczek, że z babcią bawi się najlepiej. Mogłabym mnożyć powody do radości, bo je zapisuję i często je czytam, żeby sobie uświadomić jaką jestem szczęściarą. Mam takie wpisy, które mnie bardzo zadziwiły: „Jesteś dla mnie aniołem, dziękuję, że mi pomogłaś”. Dzisiaj zapiszę w swoim Zeszycie Szczęśliwych Chwil coś, co usłyszałam od osoby, która powiedziała dawno temu, że się nie zaprzyjaźnia, bo nie ma takiej potrzeby  - ”Jesteś moją przyjaciółką, dopiero teraz to zrozumiałam”. 

Dla takich chwil warto żyć!. Uwierz mi, droga Mario, że każdy ma w swoim życiu wiele powodów do radości, tylko musi je zauważać i doceniać.

Pozdrawiam Cię i życzę wielu powodów do radości.






środa, 17 czerwca 2015

List do Przyjaciółki

Przeczytałam niedawno książkę autorstwa Paulo Coelho „ Zwycięzca jest sam” i jak zwykle wynotowałam sobie ciekawą myśl i chętnie się nią z Tobą podzielę: 

„Miarą godności człowieka nie jest tłum, otaczający nas, kiedy znajdujemy się u szczytu, ale pamięć o tych, którzy wyciągnęli do nas dłoń, kiedy najbardziej potrzebowaliśmy pomocy.
Poczucie wdzięczności, jest cnotą. Nikt daleko nie zajdzie, jeżeli zapomni o ludziach, którzy stali przy nim w potrzebie.”

Mam nadzieję, że uda mi się żyć zgodnie z tą myślą. Nawet jeśli kiedyś kogoś zawiodłam lub nie potrafiłam dotrzymać słowa, starczy mi życia, żeby to naprawić. Tobie kochana, życzę tego samego, bo czyste sumienie to luksus na który niewielu stać. Ważne jest to, by żyć tak, żeby nie popełniać ciągle tych samych błędów, a stare naprawiać w jak najszybszym czasie, bo one nigdy się nie przedawniają. 

Mam takie życzenie, by nigdy nie dosięgły mnie sprawy, które mnie przerosną, bym nigdy nikogo nie zawiodła, bym mogła z dumą patrzeć w lustro na odbicie dobra i sprawiedliwości. Mam takie życzenie, by stare sprawy zostały zamknięte, a nowe nigdy nie postawiły mnie w sytuacji bez wyjścia. 

Może powiesz - zawsze jest jakieś wyjście. Być może tak jest, ale najczęściej jest tak, że ten co najbliżej rozwiązania nie widzi go, bo zaślepiony jest strachem, wstydem i bezradnością. Może powiesz - sam się wmanewrował to niech sam ponosi konsekwencje. Być może tak jest, ale czasami nie przewidzisz, co życie ci przyniesie. 
Czasami los bywa przewrotny, szczęście opuszcza, a fortuna kołem się toczy.

Morał z tej opowieści jest taki: Nigdy nie oceniaj innych, bo to jacy są w tej chwili jest wynikiem zdarzeń, które los postawił im na ich drodze, ku nauce i przestrodze.

Moja droga Przyjaciółko,  życzę Ci wyrozumiałości, dobroci i cierpliwości.


wtorek, 16 czerwca 2015

Spis rad na szczęśliwe życie

List do Wnuczki na jej 18 urodziny.

Bądź szczęśliwa w miłości, bo miłość jest podstawą radości, a radość najwyższą energią.

Bądź tylko z człowiekiem, który odwzajemnia twoją miłość, żebyś nie musiała ciągle mu udowadniać, że jesteś najlepsza.


Bądź sobą i niczego nie udawaj, żeby On nie doznał szoku jak przestanie cię bawić udawanie.


Nie zmieniaj nikogo, ale ciągle pracuj nad sobą.


Nie urodziłaś się po to, żeby zadowalać innych ale po, to żeby być szczęśliwą. 


Pamiętaj jednak, że szczęście nie polega na tym, żeby podporządkować sobie innych, ale na tym, żeby doceniać małe codzienne cuda.


Nie uzależniaj się od pogody ani pory roku.


Bądź otwarta na zmiany, które są najpewniejszą rzeczą na świecie.


Elastyczność i wybieranie bitew do stoczenia to kolejna umiejętność, która ułatwia życie.


Ucz się wtedy, gdy jest na to pora.


Zdobywaj szczyty, kiedy masz na to wystarczająco dużo siły.


Spełniaj swoje marzenia, żebyś na starość nie musiała czegoś żałować, bo lepiej jest zrobić coś, a potem ewentualnie żałować, niż nie zrobić nic i ciągle tego żałować.


Wszystko co Ci się w życiu nie uda nie traktuj jak porażkę, ale jako doświadczenie życiowe.


Nie popełniaj tych samych błędów drugi raz, bo wtedy stracisz szacunek sama do siebie. 


Kochaj się i doceniaj, bo najpierw należy znaleźć miłość w sobie, a dopiero potem dzielić się nią z innymi.

Pamiętaj, że wdzięczność jest początkiem szczęścia, a uśmiech początkiem radości.


Przyjaźń mierz jakością, a nie ilością. Nie staraj się za wszelką cenę przyciągać do siebie ludzi, ale bądź uważna by tych, których masz spotkać na swojej drodze, nie przeoczyć.


Rozmawiając ze starszymi doceniaj ich doświadczenie, szanuj ich dorobek, ale w każdej sprawie miej swoje zdanie i nie bój się go wyrazić.


Możesz powiedzieć każdą prawdę, jeżeli dobrze dobierzesz słowa. 


Jeżeli się pomylisz, a przecież to ludzka sprawa, przyznaj się do tego i wyciągnij wnioski. 


Każdy mądry człowiek, a ja Cię za takiego uważam, potrafi wyciągać wnioski i unikać podobnych sytuacji.

Do tego, co tutaj chcę Ci przekazać, dochodziłam całe życie. Nie po to Ci o tym mówię, żeby oszczędzić Ci trudu poznania, ale żeby ułatwić Ci drogę do szczęśliwego dorastania. 

Moje życie było piękne bo znalazłam w nim radość istnienia w codziennych małych przyjemnościach. Los mnie oszczędził, bo znalazłam wokół siebie dobrobyt wszelkiego rodzaju. Znalazłam miłości, radości macierzyńskiej, ale dopiero teraz niedawno odkryłam swoją pasję i radość tworzenia. Moja kreatywność mnie zaskakuje i mimo mojego wieku (jestem przecież Babcią) odkrywam w sobie nadal ogromne pokłady radości uczenia się i rozwoju. Ty jesteś dopiero na początku drogi i rozważ moje rady, wybierz z nich to, co ci jest teraz potrzebne i nie zapominaj o reszcie.

Chociaż jesteś nad wyraz dojrzałą i mądrą dziewczyną, nie mogę się powstrzymać od udzielenia Ci tych rad, a Ty kochanie, zrobisz z tym co zechcesz. Bo masz wolną wolę i własny rozum i kształtujesz właśnie swoje życie, a ja będę Cię wspierać bez względu na Twoje wybory. Zawsze znajdziesz schronienie w moim domu i zawsze możesz liczyć na szczerą rozmowę przy kawie i szarlotce.

Całuję Cię -
Twoja Babcia.